Harmony Clean Flat Responsive WordPress Blog Theme

Love, Rosie

08:43 Czarownica Bajeczna 0 Comments Category :

Autor: Cecelia Ahern
Oryginalny tytuł: Love, Rosie (pl. wcześniejszy tytuł Na końcu tęczy)
Wydawnictwo: Akurat
Ilość stron:  510
Kategoria: obyczajowe, romans

Od kąt dowiedziałam się o nowym filmie z Lily Colins, czyli Love, Rosie nie mogłam się doczekać, by wybrać się na niego do kina. Jednak po drodze były święta, przez które kompletnie mi to wyleciało z głowy. Potem nastąpiły moje urodziny podczas, których dostałam właśnie tę powieść. Troszkę mnie zniechęciło to w jaki sposób była pisana, ale po przeczytaniu byłam z siebie dumna, że dobrnęłam do końca. Co prawda dość długo nie mogłam się do niej zebrać, ale w krotce przez zrządzenie losu i skazanie na nudę pozostałam z nią sam na sam.
A więc, czym było spowodowane moje zniesmaczenie? Książka w całości prócz epilogu składa się z wiadomości tekstowych, maili, sms-ów, listów itp. pochodzących z wieku głównych bohaterów między 10, a 50 rokiem życia. Nie mogę tu określić perspektywy, ani języka z racji tego, że każdy z bohaterów, tak jak to i mają ludzie, mówi w inny sposób. Jednak zazwyczaj jest jednolicie, a resztę prócz dialogów musimy dopowiedzieć sobie sami.
Rosie i Alex przyjaźnią się praktycznie od zawsze i nigdy nie dopuszczali do siebie żadnych innych znajomości. Kiedy dowiadujemy się, że Alex wraz z rodzicami wyjeżdża z Irlandii do Ameryki oboje są na przed ostatnim roku w liceum. Rok później podczas balu maturalnego, na którym niestety Alexa nie może być, Rosie zachodzi w ciąże z Brianem Marudą. Postanawia nie kończyć szkoły i zrezygnować z kariery hotelarskiej. Po pewnym czasie oboje bohaterów uświadamia sobie, że przez całe życie nie łączyła ich tylko przyjaźń, ale też o wiele głębsze uczucie jakim jest miłość. Jednak w tym momencie jest już za późno, albowiem życie się toczy, a każdy musi je ułożyć po swojemu. Nic nie idzie tak, naprawdę po myśli i drogi Alexa i Rosie cały czas się rozmijają. Przez cały czas kibicujemy tej dwójce, ale jednak zawsze, gdy jest już tak blisko, nagle BUM i wszystko przerabiamy od początku.
Książka jest lekka, przyjemna, ale jednak coś tam wprowadza w nasze życie, jakieś perspektywy, przemyślenia, a może nawet refleksje? I szczerze równie dobrze może skosztować jej nastolatka z fiu-bździu w głowie, jak i 50-letnia kobieta z bagażem doświadczeń na karku. Podczas śledzenia uniesień tej dwójki przyjaciół, wzruszamy się, sikamy ze śmiechu i zastanawiamy co my byśmy zrobili. Ja dostawałam białej gorączki, kiedy widziałam jak...(sami przeczytajcie :D). Autorka bardzo mi umiliła nieprzyjemne chwile i za to jej stokrotnie dziękuję.
Choć myślałam, że Ahern nie uda się stworzyć czegoś dobrego przez powieść epistolarną to byłam pod niezmiernym wrażeniem, jak wielkiego uroku nadał sposób pisania całej lekturze. Nie mam prawa wyciągać tutaj żadnych minusów, bo po prostu ich nie było. Jest nieporównywalna z filmem, bo film to jak dla mnie totalny gniot, ale tę kwestię postaram się pozostawić bez komentarza na razie. Tak więc zapraszam do przeczytania, naprawdę warto, nie pożałujecie.

Moja ocena: 9/10





I znowu była długa przerwa :D Przepraszam, ale tym razem miałam taki galimatias, że wybaczcie mi :) W ogóle się nikt nie udziela, więc po raz któryś proszę zostawcie komentarze +1, czy jakkolwiek dajcie znać, że ktoś jest. Przypominam też, że można wysyłać mi tematy do Co Ty wiesz o książkach?! Ja się z Wami żegnam :)

RELATED POSTS

0 komentarze